wtorek, 12 stycznia 2016

Coś się psuje w Twoim związku? 3 sprawy, na które powinnaś zwrócić uwagę



Fot. Pixabay https://pixabay.com/pl/users/geralt-9301/

3 sprawy, na które powinnaś zwrócić uwagę, jeśli czujesz, że coś się psuje w Twoim związku.


Każda para ma swój niepowtarzalny rytm, swoje zwyczaje, rytuały, swój sposób okazywania uczuć. Związki ewoluują. Zmieniamy się my, nasze postrzeganie partnera. W miłości nie ma nic stałego. Każdy dzień, miesiąc i rok przynoszą nowe odkrycia. I nowe rozczarowania.

Bywa, że tych ostatnicj jest zbyt wiele, by przezwyciężyć kryzys. Ludzie przestają się rozumieć. Zaczynają się oddalać. Różni ich wiele spraw, łączy coraz mniej.

Ayesha Vardag, która od wielu lat zajmuje się sprawami rozwodowymi gwiazd i celebrytów, zdradziła w rozmowie z Daily Mail Femail, jakie są najbardziej jaskrawe i jednocześnie najbardziej niepokojące symptomy rozpadu małżeństwa.


Kiedy powinniśmy zacząć naprawdę przyjrzeć się swojej relacji? Kiedy trzeba koniecznie wkroczyć do akcji, bo w przeciwnym razie zaniechanie prób naprawy związku może się zakończyć kryzysem totalnym i rozstaniem?

Warto pracować nad swoim związkiem. Małżeństwo może dodawać skrzydeł, a może je... podcinać. Jak dbać o związek? Po pierwsze - nie przegapić momentu, gdy coś się zaczyna walić.


Czerwone światło powinno zapalić się w Twojej głowie, gdy:

1. Ty i Twój mąż żyjecie każde swoim życiem


Związek to całość skłądająca się z dwóch części. Zainteresowanie i pasje, które dają Wam obojgu przestrzeń, to podstawa, ale jeśli Twój partner spędza coraz więcej wieczorów i nocy "z kolegami" albo "pracując", a gdy Ty naciskasz, byście spędzali razem więcej czasu, a on się złości, powinnaś przemyśleć kilka spraw.

2. Wasze życie erotyczne więdnie

Może to brzmi trywialnie, ale często brak seksu jest pierwszym sygnałem, że coś w związku idzie nie tak. Nie powinnać się niepokoić, gdy seks nie jest już tak dziki i gorący, jak na początku związku. To normalne, że temperatura związku i jego temperament zmieniają się w ciągu lat. Ale pożądanie i związek ciał to coś, co trzyma partnerów razem.

Oboje powinniście zadbać, by ocalić i nadal pielęgnować Wasze życie erotyczne. Frustracja na tym punkcie często prowadzi do wyobcowania w związku i szukania pokus gdzie indziej.

Seks uwalnia hormony, które wiążą Ciebie i partnera, i sprawiają, że czujecie się bliscy dla siebie nawzajem. Stawianie na pierwszym miejscu pracy albo dzieci prowadzi do załamania, które może zakończyć cały związek.

- Zamknij laptopa, włącz dzieciom film i spędź trochę czasu w łazience. Nie rezygnuj ze swoich rytuałów, które sprawiają , że czujesz się piękna i pożądana. Nie bądź leniem w sprawach seksu. Po prostu to rób. Jeśli tego nie robisz, koniec Waszego związku jest kwestią czasu - radzi ekspertka.


3. Zimne ramiona, gorące emocje


Gdy zauważysz, że Twój partner stał się okrutny albo zimny, może to być znak, że szacunek i przywiązanie nie są już tak silne. Opryskliwy i podważający Twój autorytet ton to również sygnał, że zaczyna się coś złego.

Czasem ma to związek z jakims głębokim urazem, czasem z poczuciem winy wynikającym z nowego romansu. Casem wynika po prostu z tego, że Twój partner nie ma już ochoty i energii na ukrywanie swoich gorszych cech charakteru ani na pracę nad sobą. Tak czy owak wskazuje to na zły obrót spraw.



Kiedy jest szansa na ocalenie związku


1. Jeśli ciągle czujesz w sobie i widzisz w partnerze chęć słuchania i wolę zrozumienia. 


Gdy żadne z Was nie ma już ochoty na komunikowanie się ze sobą, nie mówiąc już o chęci szukania kompromisów, jest naprawdę źle.

Jeśli jednak jest wola komunikowania się, pamiętaj - bądź miła. Bądź uprzejma. Unikaj ostrych, złych słów. Okiełznaj temperament. Wycisz się, spróbuj porozmawiać z nim bez emocji. Wczuj się w partnera. Staraj się zrozumieć, co go uwiera. I pamiętaj - zrozumieć, znaczy wybaczyć.




2. Przypomnij sobie, jak to było, gdy się w nim zakochałaś.


Codzienność zabija miłosne uniesienia, tajemnicę i szaloną radość. Doprawia nam ciężkie buciory z obowiązków, obowiązków, obowiązków. Jak w nich fruwać? Jeśli uda ci się zobaczyć w codziennych realiach to, co tak Cię uwiodło w twoim ukochanym wiele lat temu, to dobry znak. Nie bądź zimna, sztywna i nie narzekaj ciągle z każdego powodu. Pamiętasz, jak cieszyło Cię każde spotkanie? Każdy drobiazg? Jak rozpamiętywałaś każdą randkę? Pamiętasz to? Świetnie. Masz w sobie cudowne ziarno, wystarczy, że znów zaczniesz je podlewać.



Nie staraj się być Idealną Matką, Idealną Panią Domu, Matroną, bez której domowe ognisko gaśnie, a dach się wali. Weź opiekunkę, idź do knajpy albo na obiad, zrób cokolwiek, by spędzić z nim czas. By się pośmiać. By się oderwać.

Żartuj, śmiej się. Bądź sobą!




3. Przebaczenie

Nektórzy mówią, że kluczem do szczęśliwego małżeństwa jest przebaczanie. Przebaczanie i jeszcze raz przebaczanie. Ludzie krzywdzą się na różne sposoby, zwłaszcza, gdy są ze sobą bardzo długo. Nawet ciężkie rany mogą stać się pretekstem do rozpoczęcia małżeństwa... na nowo. Nawet jeśli czujesz krzywdę,
przebaczenie może być początkiem nowego rozdziału Waszego związku.

Musisz spojrzeć wstecz. Pomyśleć, co się stało. Zastanowić się, dlaczego tak się stało. I razem spróbować sprawić, by to się nie powtórzyło. Jeśli będziecie umieli wybaczyć sobie nawzajem, macie coś, o co naprawdę warto walczyć.

 Tekst źródłowy znajdziecie tutaj.



niedziela, 10 stycznia 2016

Jak dbać o cerę - 8 kroków skutecznej pielęgnacji


Fot. Pixabay pixabay.com/pl/users/neico-1291363



Tekst powstał w oparciu o artykuł Giny Way z portalu Marie Claire. Autorka wsparła się książką  dermatolog, dr Doris Day, zatytułowaną "Zapomnij o liftingu", podparła się też autorytetem dermatolog dr Jeanine Downie.




Nie wystarczy umyć

Zaczynamy od gruntownego oczyszczenia cery. Nie wystarczą mydło i woda. Aby usunąć makijaż, najpierw przygotuj porządny tampon z waty. Nanieś na niego tłusty krem albo oliwkę. Możesz też użyć specjalnych chusteczek do demakijażu albo płynu micelarnego. Zetrzyj z twarzy cały makijaż. Dopiero wtedy, gdy tampon waty, wacik lub chusteczka będą czyste, możesz umyć twarz wodą i środkiem myjącym.



Jak często myć twarz?

Tu przyda się zdrowy rozsądek i obserwacja swojej cery. Jeśli masz cerę tłustą, problemową, nie zaszkodzi jej mycia dwa razy dziennie - rano i wieczorem. Jeśli Twoja skróa twarzy jest sucha i wrażliwa, możesz ograniczyć się do jednego mycia. Dermatolodzy podkreślają, że zbyt częste mycie twarzy może podrażnić skórę i ją - o ironio - wysuszyć. Myj twarz po treningu na siłowni albo gdy wrócisz z wycieczki. Kiedy czujesz, że twarz jest spocona, zakurzona - zmywaj zanieczyszczenia bez obaw, że podrażnisz cerę.



Pory skóry 

Autorka książki twierdzi, że zimna woda na koniec mycia wcale nie "zamyka" porów. "Pory nie otwierają się ani nie zamykają" - mówi Downie.
I uwaga - ani gorąca, ani zimna woda nie działają wcale dobrze na naszą cerę. Mogą zaostrzać zmiany skórne - na przykłąd trądzik różowaty. Tu dobra rada - dobrze jest przed czyszczeniem twarzy wziąć ciepły prysznic. Para zmiękczy łój zalegający w porach. Można go będzie łatwiej usunąć.

Dostosuj żel do mycia do rodzaju skóry

Bez względu na to, jaki masz typ cery i jakiego żelu do mycia używasz, unikaj tych z długą listą składników. Najlepiej, by Twój żel był bezzapachowy, nie zawierał parabenów ani mydła. Formuła środka myjącego nie jest najważniejsza. Żel, pianka czy płyn - to zależy od Twoich upodobań. Ważny jest skład.
Pani dermatolog sugeruje przy tym, by osoby z tłustą cerą kierowały się raczej ku piankom, które dokładnie czyszczą skórę, zaś te, które mają skórę suchą, wybierały formuły wzbogaconej o składniki nawilżające (np. masło shea).



Peeling

Lekarka zaleca preparaty oparte na kwasie salicylowym lub glikolowym (chemiczne) są bardziej efektywne od ziarnistych peelingów. Oba mają działanie odmładzające i przeciwdziałają występowaniu wyprysków. Dermatolog zaleca wypróbowanie takich zabiegów na własnej skórze i stosowanie ich w miarę potrzeby - jednak niezbyt często.



Tonik z alkoholem?

Lekarka odradza stosowanie toników na bazie alkoholu. Twierdzi, że choć delikatne toniki koją cerę i pomagają utrzymać odpowiednie PH skóry, przy dokładnym myciu nie są potrzebne. Jeśli jednak bardzo lubisz tego rodzaju kosmetyki, wybieraj łagodne, bez alkoholu.

Szczoteczka do twarzy - tak, tak, tak!


Dermatolog zachwala szczoteczki do twarzy, które dokładnie oczyszczają skórę, a używane co kilka dni działają skuteczniej niż agresywne środki czyszczące. Na szczoteczki trzeba uważać, gdy nakłada się na cerę preparaty z retinolem lub kwasami. Cera może nie wytrzymać chemicznego i fizycznego ataku. Pamiętajcie o dokładnym myciu szczoteczki po każdym użyciu i jej suszeniu. Końcówkę czyszczącą należy zmieniać co 3 miesiące.

Oszczędzaj

Kosmetyki, które zawierają drogie składniki (retinol, antyoksydanty) kupuj w formułach, które pozostają na skórze. "Są najbardziej efektywne, gdy pozostają skoncentrowane na skórze" - mówi autorka książki.




sobota, 9 stycznia 2016

Ciebie też denerwuje, gdy widzisz kobietę karmiącą w miejscu publicznym?

Karmienie piersią w miejscach publicznych - TAK czy NIE?






Ten temat jest ostatnio dość żywo komentowany. Powód jest prosty - znów mamy modę na naturalne karmienie, a wyzwolone mamy ani myślą zamykać się w czterech ścianach, ponieważ ich pociechy chcą nieustannie pić i jeść. Mamy wychodzą na ulice, do sklepów i kawiarni. Chcą żyć w miarę normalnie, a przy okazji pielęgnować swoje pociechy. Dlaczego fałszywy wstyd miałby im tego zabraniać?





Oczywiście zdarzają się kobiety, które ostentacyjnie wystawiają piersi i na oczach ludzi karmią dzieci, bo mają głęboko w poważaniu to, co czują, widzą i myślą o nich inni. To chyba jednak margines. Większość pań dba o zachowanie minimum prywatności. Osłaniają piersi chustami lub pieluchami, zakrywają się ubraniem. Jeśli nie jakiś natręt nie będzie im zaglądał pod bluzkę, na pewno niczego nie zobaczy.

Samej zdarzało mi się nieraz karmić w miejscach publicznych. Wybierałam ustronne miejsca - ławkę stojącą z boku, jakiś kącik czy inne spokojne miejsce. Niekiedy był to samochód.

Nie wiem, czy odważyłabym się karmić dziecko w tramwaju czy autobusie. Przypuszczam, że zrezygnowałabym ze względów higienicznych. Poza tym na takie sytuacje zazwyczaj zabezpieczałam się butelką z piciem, choćby z wodą.


Ale jeśli ktoś chce, dlaczego nie?


I tu pojawia się problem. Nie wszyscy akceptują wizerunek karmiącej mamy na przykład w środkach komunikacji publicznej. Niektórym to przeszkadza. Razi ich taka intymna sytuacja.

Może też mają prawo do takich uczuć?


Pewna grupa internautów przygotowała ostatnio "wkręt" - zainscenizowali w metrze scenkę, której bohaterką była właśnie karmiąca mama. Kobieta osłonięta białą chustą karmiła dziecko, gdy nagle ktoś zwrócił jej uwagę. Mężczyzna powiedział, że nie życzy sobie oglądania takiego widoku w metrze. Stwierdził, że on nie obnaża się publicznie i tego samego oczekuje od kobiety, bo takie normy obowiązują w cywilizowanym świecie.

Mężczyzna i kobieta odgrywali tylko scenkę, by sprawdzić, jak zareagują pasażerowie. Okazało się, że jeden z mężczyzn stanął w obronie karmiącej kobiety. Nie wszyscy byli równie otwarci, ale kilka osób zasygnalizowało solidarność z karmiącą.




A co Wy sądzicie o karmieniu w miejscach publicznych? Czy powinny być jakieś zasady, ograniczenia w tej kwestii? Czy raczej mamom powinno się pozwolić na wszystko?

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Alyssa Milano (@milano_alyssa)


Alyssa Milano, 41-letnia aktorka, wywołała niedawno burzę swoim zdjęciem wrzuconym na Instagram. Pokazała na nim, jak karmi 16-miesięczną córeczkę.



piątek, 8 stycznia 2016

Po tym tekście od razu wrzucisz swoje ręczniki do prania!

Pixabay
https://pixabay.com/pl/users/TesaPhotography-947707/


Bieliznę zmieniamy codziennie, bluzki i T-shirty lądują w praniu zazwyczaj po jednym użycie. Odzież - generalnie - wrzucamy do prania bardzo szybko. Lubimy świeże ubrania, pachnące świeżością koszule i miękkie, puchate swetry, które nie przeszły zapachem całego dnia.




A zastanawialiście się kiedyś, jak często trzeba prać ręczniki?


Chyba mało kto robi to tak często, jak sugerują eksperci.


Zdarza się Wam myśleć, że zmiana ręcznika raz na tydzień wystarcza? Jeśli tak, popełniacie błąd. Tydzień to zdecydowanie zbyt rzadko, by zgotować swoim ręcznikom porządną gorącą kąpiel w proszku i gorącej wodzie.






Otóż profesor Kelly A. Reynolds z Uniwersytetu w Arizonie zdradziła w rozmowie z portalem BuzzFeed Life, że ręczniki trzeba prać PO TRZECH UŻYCIACH.

Brzmi dziwnie? Nie jesteście przekonani? To czytajcie dalej...

Bakterie i grzyby mają na ręcznikach, którymi się wycieramy, doskonałe środowisko do rozwoju. W ciepłych i ciemnych łazienkach mnożą się jak... grzyby po deszczu. Czasem wystarczy raz użyć ręcznik i nie wysuszyć go dobrze, by przed kolejnym użyciem poczuć niemiły zapach.

Prawda, że odechciewa się korzystania z niego?

Na ręczniku gromadzą się martwe komórki naszego naskórka. Czasem również krew i inne wydzieliny. To raj dla obrzydliwych małych organizmów. Trzeba też pamiętać o rozwieszaniu ręczników po użyciu. Rozwieszony ręcznik szybciej schnie, ten, który powiesimy byle jak, błyskawicznie "łapie" zapach stęchlizny i staje się miejscem życia... wiecie już czego.

A teraz uwaga! Jak często trzeba zmieniać ściereczkę do kąpieli i ręcznik do twarzy?


PO JEDNYM UŻYCIU.


Szok? Pani profesor zapewnia, że to niezbędne. Po prostu ściereczki, którymi się myjemy, a także małe ręczniki do twarzy schną długo i nie ma szans, by po jednym użyciu były naprawdę czyste. To szczególnie ważne dla osób, które mają problemy z cerą. Jeśli masz wypryski czy trądzik, wrzucaj do prania ręcznik po każdym użyciu. Trudno, będzie więcej prania, ale może Twoja skóra poczuje się lepiej, gdy przestaniesz wcierać w nią bakterie i grzyby ze starego ręcznika?

Jest jeszcze jeden problem - ścierki kuchenne. Te - zdaniem pani ekspert - przed praniem powinny być moczone w wybielaczu. Możemy tez dodać wybielacz do prania - ważne, by zabić bakterie.













Nawet jeśli wyda się Wam, że rady pani profesor to zdecydowanie przesada, warto sprawdzać stan ręczników, ścierek i pościeli. W końcu dlaczego mamy bardziej dbać o skarpetki czy majtki niż o ręcznik, nie mówiąc już o ścierce, którą wycieramy naczynia?





środa, 6 stycznia 2016

Schab pieczony z sosem śliwkowym

Fot. Pixabay

Pieczony schab doskonale smakuje  z sosem śliwkowym. Robi się go szybko, jest gęsty, aromatyczny i doskonale "puentuje" pieczyste.


Mięso marynuję w marynacie przez noc. Proporcje dla niedużego kawałka schabu (ok. 70 dkg)

- cztery ząbki wyciśniętego przez praskę czosnku
- cztery łyżki majeranku
- 3/4 łyżeczki soli
- 8 łyżek oleju
- łyżka miodu
- pieprz kolorowy


Następnego dnia wkładam do rękawa do pieczenia. Piekę w zależności od wielkości - tu akurat trochę ponad godzinę w średnio nagrzanym piekarniku.

Po upieczeniu zostawiam mięso, by "doszło" w zamkniętym rękawie. Następnie wylewam z niego powstały sos.

Sos pieczeniowy wlewam do rondla. Dodaję

- 3 garści suszonych śliwek
- 4 ziela angielskie
- 2 liście laurowe
- szczyptę cynamonu
- łyżkę octu balsamicznego (może być kilka łyżek czerwonego wina)
- pół szklanki wody, żeby sos był gęsty, ale niezbyt tłusty i skoncentrowany


Gotuję przez chwilę, po czym dodaję łyżeczkę miodu.

Mieszam łyżeczkę mąki ziemniaczanej w 50 ml zimnej wody. Wlewam do sosu i mieszam energicznie. Gotuję mieszając ok. 3 minut.

Dziś sos przetarłam - można go również przecedzić. Przetarte śliwki smakują świetnie, ale sos nie jest aksamitny, ma raczej konsystencję czekolady. Przecedzony zyskuje klarowność.


wtorek, 5 stycznia 2016

Nie uwierzysz, ile razy na dzień kobieta potrafi skrytykować samą siebie!



                                                                      Fot. pixabay


Z magazynów dla kobiet spoglądają na nas dumne, wyniosłe, smukłe i nieskazitelnie piękne modelki. Ze stron internetowych wysypują się zdjęcia idealnych aktorek i pięknych modelek.

Stajemy rano przed lustrem, po nocy zarwanej pracą do późnej godziny. Słysząc za sobą wołanie malucha zastanawiamy się, czy umyć zęby, czy uczesać włosy. Omiatamy twarz wzrokiem i uciekamy do swoich zajęć. 

W kuchni czeka na nas lepka podłoga i kubki nie umyte po kolacji.

- Fatalnie - moja kuchnia nigdy nie błyśnie jak ta z Ikei - dumamy.

Na talerzu lądują tosty. Znów te same.

- Zero inwencji - krytykujemy się w myślach przypominając sobie, jak cudne zdjęcie śniadania widziałyśmy na Instagramie jednej gwiazdy.

Pięć minut na stylizację. Dżinsy, sweter. Dwie pary skarpet.

- Taaa, cud miód - nabijamy się z siebie w myślach patrząc w lustro.

Macie tak czasem? Chyba wiele z nas miewa takie chwile. Krytykujemy siebie za różne rzeczy, nie doceniamy wysiłków. Nie celebrujemy zwycięstw. 

Mądrzy naukowcy przebadali niedawno grupę kobiet i stwierdzili, że jedna na siedem pań krytykuje siebie przynajmniej osiem razy na dzień! Praktycznie co dwie godziny wysyła sobie sygnał: "Jestem do niczego. Jestem okropna."

Pozostałe krytykują siebie może i rzadziej, ale na pewno się nie oszczędzają. 


Za co siebie same ganimy?

1. Jestem za gruba
2. Mam okropne włosy
3. Mam wielki brzuch





4. Za mało ćwiczę
5. Przy innych kobietach wyglądam fatalnie
6. Za mało zarabiam
7. Nie założę tych ubrań, bo wyglądam w nich za grubo
8. Boże, gdybym była tak ładna jak te dziewczyny z Instagrama




9. Nie wierzę w twoje komplementy, to niemożliwe, że mówisz szczerze
10. Na pewno obmawiają mnie za plecami
11. Jestem zestresowana
12. Nie mam wyczucia stylu, nie umiem się ubrać
13. Za mało seksu
14. Nie jestem twórcza, zero polotu





15. Mam wielki tyłek
16. Nie potrafię się zorganizować
17. Zaniedbuję przyjaciół
18. Nie maluję się starannie
19. Nie podobam się mojemu chłopakowi, mężowi
20. Jestem za gruba





Wygląd - wygląd - wygląd.

To powraca jak refren. Oglądamy boską Chodakowską i z nienawiścią patrzymy na swój brzuch. Patrzymy na zdjęcia modelek i zamykamy z hukiem zamykamy swoją szafę, bo i tak nic tam nie ma. A poza tym jesteśmy za grube. Albo za chude.


Nigdy wystarczająco ładne, mądre, zadbane, zorganizowane.




No do cholery. Coś z nami jest nie tak. Po co się truć? Po co ciągle porównywać? Walczymy, dziewczyny. O ładną bluzkę na sobie, choć się nie chce prasować. O maskarę na rzęsach, choć zostajemy w domu. O luz, gdy podłoga się klei. Zaraz będzie czysto. A jak nie zaraz teraz, to zaraz potem.





Szkoda życia na kompleksy, pierdoły i smutki;)






  















poniedziałek, 4 stycznia 2016

10 sposobów na mroźną zimę

Minus 15 stopni. Przy takiej temperaturze każde wyjście z domu to nie lada wyczyn. A i w domowych pieleszach bywa czasem chłodno. Grzejemy się zatem na wszelkie możliwe sposoby - od wewnątrz i od zewnątrz.

Z humorem!


Homer rozgrzewa się tak...




A my?



Ciepłe kapcie - obowiązkowe. Jeśli ich nie masz, stawiaj na dwie pary skarpet! (fot. Aliexpress)




Na leniwe wieczory, leniwe bamboszki ślimaki;) (fot. Aliexpress)




Przyda się piżama. A najlepiej cały kombinezon! Na przykład taki - miodowy miś (fot. Aliexpress)




Masz dziecko? Może przyda mu się śpiworek? Na przykład w kształcie rekina. 




Ciepłe kakao to ogromna przyjemność. A co dopiero serwowane w takim kubku!




Pamiętaj o przyprawach. Kardamon, cynamon, goździki czy imbir cudownie rozgrzewają organizm.



Czy muszę wspominać o kocu? Mnie podoba się taki. Klasyczny. (fot. Ikea)



Zimne nóżki? Przydałaby się taka syrenka (fot. Aliexpress)




Hop pod koc i pijemy gorącą herbatę. Lubicie z miodem?




Kominek w domu mile widziany. Jest nie tylko ciepło, ale i romantycznie;)




Zima? Lubię to:)





niedziela, 3 stycznia 2016

Łapanie chwil 2016

Są tacy, którzy nie wyobrażają sobie 1 stycznia bez planu na nadchodzące miesiące. Wielu udaje się zrealizować przynajmniej część z noworocznych postanowień. Są i tacy, którzy w nowy rok wchodzą bez większych emocji i ceregieli. Niczego nie planują. Żyją tym, co niesie dzień.

Ja zazwyczaj nie kombinuję. Nie układam scenariuszy - kilka razy życie pokazało mi, że pisze najciekawsze scenariusze bez moich planów. Wychodzę z założenia, że warto planować pewne rzeczy, ale notowanie kolejnych wyzwań jest zdecydowanie nie dla mnie.

Każdy dzień wymaga uwagi. Można go przeoczyć, a można przeżyć go w pełni. I takie właśnie, ogólne, bardzo podstawowe zadanie wyznaczyła sobie na ten rok:

Przeżyć każdy dzień tak, jakby był jedyny i najważniejszy.

Jasne, że nie zawsze się uda. Że będą dni, gdy nic się nie będzie chciało. Albo serce będzie drżeć z powodu choroby dziecka. Ale będę się starać pielęgnować w sobie to dziecko - pogodne, ciekawe świata i dalekie od cynizmu i wyrachowania, których mam po dziurki w nosie.


365 dni. Niby podobne do siebie, ale tak naprawdę każdy jest inny



         Będzie radość z głupot. Pająki z odpustu? Proszę bardzo - ucieszą nas choćby na kilka godzin




                                Będzie dużo bujania w obłokach. Oddechu i patrzenia w niebo




                                 Będzie zimna woda i gęsia skórka - nakarmię zmysły



                            Będzie dużo pracy, którą lubię. Postaram się nie marnować w niej czasu




                           Będą wycieczki - to Kazimierz Dolny. Zwykły dzień, niezwykły pejzaż



                       
                          Będzie radość z banalnego spaceru. Niedługo znów odwiedzimy koguta u sąsiadki




                            Truskawki w podołku. Sukienka córki. Sama słodycz - i to też będzie




                          Będzie praca i wysiłek dzieci. Niech nieustannie próbują i uczą się dla swojej                                                                                                 satysfakcji