Wystawa nosi tytuł Chcemy być nowocześni. Przedstawia dorobek polskiej szkoły designu z lat 1955-1968. W salach muzeów zgromadzona 180 przedmiotów - od naczyń przez meble, tkaniny, ceramikę, szkło i plakaty.

Alicja Wyszogrodzka, Instytut Wzornictwa Przemysłowego, tkanina dekoracyjna lub kupon na spódnicę „Panny”, 1958
Co ciekawe, niektóre z tych rzeczy ciągle jeszcze można znaleźć w polskich domach. Oczywiście raczej niewiele osób darzy je atencją - do tej pory były traktowane raczej jako "stare graty", niż zabytki. Często lądowały na śmietnikach. Teraz sytuacja zaczyna się zmieniać - wraca moda na stare meble z połowy ubiegłego wieku, a po warszawskich ulicach i śmietnikach już jeżdżą samochody, do których pakuje się wyrzucane śmieci. Naprawione i odnowione wylądują niedługo w antykwariatach. Zapewne nie będą tanie!
Te rzeczy mają w sobie szczególny urok. Po pierwsze są naprawdę ładne. Oszczędne formy, zabawa fakturami, funkcjonalność. Minimum środków, maksimum efektu.
Dziś styl lat 50., 60, a także 70. jest odkrywany na nowo. Projektanci pełnymi garściami czerpią z tamtych wzorów. Jednocześnie za nowe meble żądają bajońskich kwot. W sieci znalazłam stronę Pufa Cafe, a na niej kilka odlotowych modeli w stylu połowy ubiegłego wieku. Niestety, z przykrością stwierdzam, że nie wyłożyłabym ponad tysiąca złotych za fotel. Ktoś taki jednak na pewno się znajdzie - w to nie wątpię:)
Jeśli więc macie u siebie w domu albo u znajomych ciotek czy babć stare fotele, ławy, szkło, ceramikę - nie wyrzucajcie tego zbyt pochopnie, pilnujcie też, by ktoś ich nie wyrzucił. Może się okazać, że te "starocie" będą wkrótce interesującym zabytkiem...








