Wpadłam w szał zimowych porządków. Każdego dnia staram się znaleźć godzinkę na doprowadzenie do porządku małego skrawka mieszkania. A to szuflady, a to kuchenne zakątki, szafy z ubraniami czy łazienka.
Właśnie w łazience spędziłam ostatnio sporo czasu. Za punkt honoru wzięłam sobie doprowadzenie do perfekcyjnej czystości kabiny prysznicowej. Kupiłam płyn, który spełnił moje oczekiwania, choć w niektórych miejscach (mało widocznych kątach, gdzie trudno dotrzeć szczotką przy każdym szorowaniu) będę musiała jeszcze zadziałać.
Jestem jednak zadowolona i z czystym sumieniem polecam ten spray. Jest dość mocny i drażniący, warto więc sprzątać łazienkę przy dobre wentylacji. Najpierw spryskujemy płytki, kabinę prysznicową, armaturę, potem zostawiamy, ewentualnie miejsca bardziej zabrudzone spryskujemy jeszcze raz. Po pewnym czasie płyn można spłukać, można przetrzeć powierzchnię gąbką.
Tytan dobrze oczyszcza krany, kurki i płytki z kamienia i osadu. Zmiękcza wszystko tak, że osad schodzi łatwiej. Wydaje mi się, że nawet bardzo brudne powierzchnie wyczyści bez kłopotu - o ile powtórzymy czynność po pewnym czasie.
W sieci znalazłam jeszcze inne produkty z tej serii. Myślę, że przydałby mi się żel do czyszczenia przypalonych powierzchni. Piekarnik lubi zapiekać brud, który potem schodzi bardzo bardzo trudno.
Jak kupię i wypróbuję, na pewno napiszę czy jest skuteczny.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą środki czystości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą środki czystości. Pokaż wszystkie posty
piątek, 9 grudnia 2011
piątek, 29 kwietnia 2011
Biały Jeleń - recenzja
Wiele osób pamięta jeszcze te mydła z czasów PRL. Biały Jeleń był chyba najbardziej dostępnym, oferowanym w formie "deputatów" pracownikom wielu zakładów, mydłem.
Dziś Biały Jeleń przeżywa swą drugą młodość. Został wpisany w nowy kontekst rynku i świetnie sobie na nim radzi. Nowa, odświeżona nuta zapachowa, bardzo duży wybór produktów oraz fakt, że wszystkie są łagodne i mogą być stosowane przez alergików, a także osoby o wrażliwej skórze sprawiają, że produkty z serii Biały Jeleń cieszą się coraz większą popularnością.
Mój powrót do Jelenia zaczął się od twardych mydeł w kostkach. W ubiegłym roku córka cierpiała na atak atopowego zapalenia skóry i to mydło okazało się jedynym, które tolerowała jej skóra.
Kostki porzuciłam dla mydła w płynie, jak tylko znalazłam je na sklepowych półkach. Potem kupiłam żel pod prysznic - był wydajny, delikatnie pachniał i nie wysuszał skóry.
A wczoraj kupiłam sobie balsam do mycia naczyń oraz płyn do prania z tej serii.
Wypróbowałam już balsam - jest całkiem niezły, choć nie pieni się tak, jak moje dotychczasowe (jednak nieprzyjemne dla skóry rąk) płyny. Mam nadzieję, że zgodnie z informacją producenta ten balsam nie będzie mi tak tragicznie wysuszał skóry. Tłuszcz z naczyń schodzi jak należy, zapach nie jest zbyt mocny, ale wyczuwalny. Płyn dobrze się spłukuje. Za litr zapłaciłam 4,50 PLN.
Wieczorem wypróbuję płyn do prania, na pewno podzielę się opinią:)
Na stronie producenta (znajdziecie ją tutaj) znalazłam jeszcze coś, co zwróciło moją uwagę - żel do mycia twarzy, łagodny, w dwóch wersjach. Będę go szukać w drogeriach i z przyjemnością wypróbuję.
Dziś Biały Jeleń przeżywa swą drugą młodość. Został wpisany w nowy kontekst rynku i świetnie sobie na nim radzi. Nowa, odświeżona nuta zapachowa, bardzo duży wybór produktów oraz fakt, że wszystkie są łagodne i mogą być stosowane przez alergików, a także osoby o wrażliwej skórze sprawiają, że produkty z serii Biały Jeleń cieszą się coraz większą popularnością.
Mój powrót do Jelenia zaczął się od twardych mydeł w kostkach. W ubiegłym roku córka cierpiała na atak atopowego zapalenia skóry i to mydło okazało się jedynym, które tolerowała jej skóra.
Kostki porzuciłam dla mydła w płynie, jak tylko znalazłam je na sklepowych półkach. Potem kupiłam żel pod prysznic - był wydajny, delikatnie pachniał i nie wysuszał skóry.
A wczoraj kupiłam sobie balsam do mycia naczyń oraz płyn do prania z tej serii.
Wypróbowałam już balsam - jest całkiem niezły, choć nie pieni się tak, jak moje dotychczasowe (jednak nieprzyjemne dla skóry rąk) płyny. Mam nadzieję, że zgodnie z informacją producenta ten balsam nie będzie mi tak tragicznie wysuszał skóry. Tłuszcz z naczyń schodzi jak należy, zapach nie jest zbyt mocny, ale wyczuwalny. Płyn dobrze się spłukuje. Za litr zapłaciłam 4,50 PLN.
Wieczorem wypróbuję płyn do prania, na pewno podzielę się opinią:)
Na stronie producenta (znajdziecie ją tutaj) znalazłam jeszcze coś, co zwróciło moją uwagę - żel do mycia twarzy, łagodny, w dwóch wersjach. Będę go szukać w drogeriach i z przyjemnością wypróbuję.
środa, 16 lutego 2011
Jaki płyn do mycia naczyń?
Codziennie grubo ponad godzinę spędzam przy kuchennym zlewie. Nie mam zmywarki i na razie nie zanosi się na zmiany. Jestem więc zmuszona własnoręcznie pucować naczynia po czteroosobowej rodzinie. Przy tak banalnej na pozór czynności muszę mieć jednak pewien komfort. Nie lubię marnych, rozwodnionych płynów, które spływają z gąbki po minucie. Szukam w miarę tanich i wydajnych, dobrze się pieniących wynalazków.

Najczęściej kupuję płyny w marketach, które oferują środki czystości w promocjach. W zależności od sieci po niższych cenach są oferowane różne płyny. I tak w Leclerc'u łapię zazwyczaj Pur, a w Tesco - Fairy. Ten drugi jest moim faworytem - (zwłaszcza ostatnio, o zapachu granatu i ciemnoróżowym kolorze), ale w wielu sklepach jest droższy, niż pozostałe. Dlatego gdy wpadam do Leclerca, zawsze kupuję butlę - mam zapas.
Moja teściowa uwielbia Ludwika i nie chce go zdradzić dla żadnego innego. Ja kiedyś też używałam tego najbardziej popularnego u nas płynu, ale w pewnym momencie mocno mnie rozczarował - był rzadki i źle zmywał tłuszcz. Podziękowałam mu i jakoś nie kusi mnie, by do niego wracać. Z kolei moja babcia używa zawsze Morning Fresh i nie chce słyszeć o żadnym innym środku. Przyznaję, jest świetny. Ale jak na mój gust za drogi.
Wczoraj przy okazji szykowania grafiki wyczytałam dobre opinie na temat Froscha. Ponoć jest ekologiczny, robiony ze składników, które ulegają biodegradacji, najbardziej naturalny ze wszystkich płynów. Ciekawe, jak wygląda jego cena na marketowej półce. Sprawdzę następnym razem.
Nawet dobry płyn zawodzi mnie jednak podczas szorowania garnków. Do tej brudnej roboty używam proszku i myjki w metalowych wiórek. Innej rady po prostu nie ma.
RADA
Do mycia kubków, filiżanek i łyżeczek, które mają częsty kontakt z herbatą i kawą zawsze używam płynu wymieszanego z proszkiem. Dzięki temu na naczyniach nie pozostaje ciemniejszy osad, a łyżeczki nie robią się brązowe. Po myciu dobrze jest je wytrzeć miękką ściereczką - nabiorą połysku, a następna kawa znów będzie smakować bosko!

Najczęściej kupuję płyny w marketach, które oferują środki czystości w promocjach. W zależności od sieci po niższych cenach są oferowane różne płyny. I tak w Leclerc'u łapię zazwyczaj Pur, a w Tesco - Fairy. Ten drugi jest moim faworytem - (zwłaszcza ostatnio, o zapachu granatu i ciemnoróżowym kolorze), ale w wielu sklepach jest droższy, niż pozostałe. Dlatego gdy wpadam do Leclerca, zawsze kupuję butlę - mam zapas.
Moja teściowa uwielbia Ludwika i nie chce go zdradzić dla żadnego innego. Ja kiedyś też używałam tego najbardziej popularnego u nas płynu, ale w pewnym momencie mocno mnie rozczarował - był rzadki i źle zmywał tłuszcz. Podziękowałam mu i jakoś nie kusi mnie, by do niego wracać. Z kolei moja babcia używa zawsze Morning Fresh i nie chce słyszeć o żadnym innym środku. Przyznaję, jest świetny. Ale jak na mój gust za drogi.
Wczoraj przy okazji szykowania grafiki wyczytałam dobre opinie na temat Froscha. Ponoć jest ekologiczny, robiony ze składników, które ulegają biodegradacji, najbardziej naturalny ze wszystkich płynów. Ciekawe, jak wygląda jego cena na marketowej półce. Sprawdzę następnym razem.
Nawet dobry płyn zawodzi mnie jednak podczas szorowania garnków. Do tej brudnej roboty używam proszku i myjki w metalowych wiórek. Innej rady po prostu nie ma.
RADA
Do mycia kubków, filiżanek i łyżeczek, które mają częsty kontakt z herbatą i kawą zawsze używam płynu wymieszanego z proszkiem. Dzięki temu na naczyniach nie pozostaje ciemniejszy osad, a łyżeczki nie robią się brązowe. Po myciu dobrze jest je wytrzeć miękką ściereczką - nabiorą połysku, a następna kawa znów będzie smakować bosko!
Subskrybuj:
Posty (Atom)






