Jako że powoli zbieram pieniądze na "wyższy", wymagający sporych nakładów cel, nie inwestuję na razie w urządzanie domu. odkładam to na bardziej właściwy moment.
Trudno jednak mieszkać w domu, w którym meble wyglądają smutno i nieco przygnębiająco. Dlatego minimalnym nakładem środków odświeżam stare szafki, tak, by w kuchni było mi miło i jasno.
Właściwie nie robię tego ja, tylko moja druga połowa, która w malowaniu jest całkiem biegła. Ja mam wakacyjny nawał pracy i jedynym wkładem, jaki daję, jest sprzątanie, segregowanie i porządkowanie wszystkiego po pracy. Bo przy okazji takiego szybkiego odświeżania, można sobie wszystko posprzątać.
Do pomalowania szafek mąż użył emalii akrylowej w piaskowym kolorze. Farba ma satynowy połysk. Do tego koloru dobraliśmy proste gałki, które jeszcze poprawiły cały efekt.
Kuchnia jest teraz jaśniejsza, czystsza i milsza dla oka.
Za naprawdę niewielki pieniądze...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chińska kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chińska kuchnia. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 18 sierpnia 2011
Odświeżanie kuchennych mebli
Etykiety:
chińska kuchnia,
emalia akrylowa,
fotki,
kolor piaskowy,
ładna kuchnia,
malowanie mebli,
meble,
odświeżanie mebli,
pomysły na kuchnię,
remonty,
zdjęcia
poniedziałek, 27 czerwca 2011
Lawendowy olejek, lawendowy balsam...
Do niedawna miałam awersję do lawendy.
Zaczęło się, gdy byłam w ciąży. Drażniły mnie wtedy różne zapachy, między innymi właśnie lawenda - o takim zapachu miałam przez pewien czas płyn do płukania tkanin. Potem, ile razy poczułam ten zapach, czułam powracające mdłości i przypominałam sobie, jak słabo bywało swego czasu.
Odrzuciłam więc wszelką chemię z przymiotnikiem "lawendowy" w nazwie.
W ubiegłym roku mój wstręt musiał zostać przełamany. Mąż ustawił na parapecie rząd doniczek z lawendą, która odstrasza insekty. Zaczęłam lubić tę roślinę, bo w domu nagle przestały bzykać komary, a i muchy i inne owady niechętnie wlatywały przez pachnące lawendą okno.
W tym roku poszłam jeszcze dalej. Oprócz lawendy na oknie kropię dom olejkiem lawendowym. Nie za dużo i głównie wieczorem, żeby dzieci mogły spokojnie spać i były na 100 procent wolne od komarów.
A dziś kupiłam sobie jeszcze balsam do mycia naczyń - Ludwik o zapachu lawendy. Pachnie bosko, ale niestety z wydajnością u niego nie jest najlepiej... To nic. Mycie naczyń przy tak miłej woni przestaje być udręką.
Na koniec zaczerpnięty ze strony avicenna.com opis właściwości olejku lawendowego. Warto go mieć w domu i używać!
Mówi się o nim jako o olejku o najbardziej wszechstronnym działaniu. Jego przeciwbólowe, antyseptyczne i antybiotyczne właściwości sprawiają iż olejek ten może być doskonałym lekiem przy przeziębieniu lub grypie, łagodzi kaszel, katar i zapalenie zatok. W takich przypadkach najlepsze okazują się być inhalacje. Lawenda ma też działanie uspokajające. Łagodzi depresje, lęki, stany podenerwowania., ułatwia zasypianie - szczególnie przy bezsenności spowodowanej zdenerwowaniem. Z drugiej strony pobudza przy ociężałości umysłowej i zmęczeniu psychicznym - stymuluje pracę układu nerwowego.
Przeciwbólowe działanie olejku lawendowego wykorzystuje się przy bólach głowy, migrenach (można kilka kropli delikatnie wetrzeć w skroń lub położyć zimny kompres na czoło lub kark), a także przy bólach menstruacyjnych (okłady). Uważa się, iż olejek pomocny jest również przy nieregularnym cyklu i problemach menopauzy). Olejek ten stosuje się przy bólach reumatycznych i mięśniobólach (kąpiele lub masaż). Bakteriobójcze i grzybobójcze działanie olejku często wykorzystuje się do pielęgnacji skóry a szczególnie w walce z grzybicami skóry, stanami zapalnymi skóry, egzemami, a nawet z trądzikiem, łupieżem i rozstępami skóry.
Olejek zapobiega gromadzeniu się płynów w organizmie dzięki czemu może być wykorzystywany w leczeniu cellulite i otyłości (kąpiele, masaż).
Olejek lawendowy bardzo często wykorzystywany jest jako środek odstraszający owady. Szczególnie znany jest ze swego repelencyjnego działania na mole, ale skutecznie odstrasza również inne owady jak na przykład komary. Olejek lawendowy znakomicie łagodzi skutki ukąszeń owadów.
Olejek lawendowy dobry jest do stosowania w mieszankach. Działanie olejku pogłębia się jeśli zastosuje się go w połączeniu z innymi olejkami np.: z rozmarynowym (przy mięśniobólach), z melisy (egzemy), z bergamotowym lub cytrynowym (odstrasza komary),. Z drugiej strony lawenda podwyższa skuteczność innych olejków z którymi jest zmieszana.
W sprzedaży często występuje olejek tzw. Lawendynowy lavandula fragrance, który zapachowo trudny jest do odróżnienia od prawdziwego olejku lawendy lekarskiej lavandula officinalis. Jednak nie posiada on wspomnianych wyżej właściwości leczniczych i jest dużo tańszy. Zatem zawsze upewnijmy się z jakiej rośliny pochodzi dany olejek (czy producent podaje nazwę łacińską rośliny). (źródło: awicenna.com).
Zaczęło się, gdy byłam w ciąży. Drażniły mnie wtedy różne zapachy, między innymi właśnie lawenda - o takim zapachu miałam przez pewien czas płyn do płukania tkanin. Potem, ile razy poczułam ten zapach, czułam powracające mdłości i przypominałam sobie, jak słabo bywało swego czasu.
Odrzuciłam więc wszelką chemię z przymiotnikiem "lawendowy" w nazwie.
W ubiegłym roku mój wstręt musiał zostać przełamany. Mąż ustawił na parapecie rząd doniczek z lawendą, która odstrasza insekty. Zaczęłam lubić tę roślinę, bo w domu nagle przestały bzykać komary, a i muchy i inne owady niechętnie wlatywały przez pachnące lawendą okno.
W tym roku poszłam jeszcze dalej. Oprócz lawendy na oknie kropię dom olejkiem lawendowym. Nie za dużo i głównie wieczorem, żeby dzieci mogły spokojnie spać i były na 100 procent wolne od komarów.
A dziś kupiłam sobie jeszcze balsam do mycia naczyń - Ludwik o zapachu lawendy. Pachnie bosko, ale niestety z wydajnością u niego nie jest najlepiej... To nic. Mycie naczyń przy tak miłej woni przestaje być udręką.
Na koniec zaczerpnięty ze strony avicenna.com opis właściwości olejku lawendowego. Warto go mieć w domu i używać!
Mówi się o nim jako o olejku o najbardziej wszechstronnym działaniu. Jego przeciwbólowe, antyseptyczne i antybiotyczne właściwości sprawiają iż olejek ten może być doskonałym lekiem przy przeziębieniu lub grypie, łagodzi kaszel, katar i zapalenie zatok. W takich przypadkach najlepsze okazują się być inhalacje. Lawenda ma też działanie uspokajające. Łagodzi depresje, lęki, stany podenerwowania., ułatwia zasypianie - szczególnie przy bezsenności spowodowanej zdenerwowaniem. Z drugiej strony pobudza przy ociężałości umysłowej i zmęczeniu psychicznym - stymuluje pracę układu nerwowego.
Przeciwbólowe działanie olejku lawendowego wykorzystuje się przy bólach głowy, migrenach (można kilka kropli delikatnie wetrzeć w skroń lub położyć zimny kompres na czoło lub kark), a także przy bólach menstruacyjnych (okłady). Uważa się, iż olejek pomocny jest również przy nieregularnym cyklu i problemach menopauzy). Olejek ten stosuje się przy bólach reumatycznych i mięśniobólach (kąpiele lub masaż). Bakteriobójcze i grzybobójcze działanie olejku często wykorzystuje się do pielęgnacji skóry a szczególnie w walce z grzybicami skóry, stanami zapalnymi skóry, egzemami, a nawet z trądzikiem, łupieżem i rozstępami skóry.
Olejek zapobiega gromadzeniu się płynów w organizmie dzięki czemu może być wykorzystywany w leczeniu cellulite i otyłości (kąpiele, masaż).
Olejek lawendowy bardzo często wykorzystywany jest jako środek odstraszający owady. Szczególnie znany jest ze swego repelencyjnego działania na mole, ale skutecznie odstrasza również inne owady jak na przykład komary. Olejek lawendowy znakomicie łagodzi skutki ukąszeń owadów.
Olejek lawendowy dobry jest do stosowania w mieszankach. Działanie olejku pogłębia się jeśli zastosuje się go w połączeniu z innymi olejkami np.: z rozmarynowym (przy mięśniobólach), z melisy (egzemy), z bergamotowym lub cytrynowym (odstrasza komary),. Z drugiej strony lawenda podwyższa skuteczność innych olejków z którymi jest zmieszana.
W sprzedaży często występuje olejek tzw. Lawendynowy lavandula fragrance, który zapachowo trudny jest do odróżnienia od prawdziwego olejku lawendy lekarskiej lavandula officinalis. Jednak nie posiada on wspomnianych wyżej właściwości leczniczych i jest dużo tańszy. Zatem zawsze upewnijmy się z jakiej rośliny pochodzi dany olejek (czy producent podaje nazwę łacińską rośliny). (źródło: awicenna.com).
Etykiety:
balsam do mycia naczyń,
chemia gospodarcza,
chińska kuchnia,
komary,
lawenda,
lawendowy,
ludwik,
olejek eteryczny,
olejek lawendowy,
ukąszenia komarów,
zapach lawendy
wtorek, 15 marca 2011
Opiekany kurczak z warzywami
Dziś znów propozycja szybkiego i łatwego, a co najważniejsze - smacznego dania.
Przygotowując kurczaka inspirowałam się kuchnią chińską. Zmodyfikowałam ją jednak i przykroiłam do swoich potrzeb i warunków. Nie używałam woka, ale zwykłą stalową patelnię, nie dusiłam mięsa razem z warzywami, a opiekłam je oddzielnie.
PRODUKTY:
- Duży podwójny filet z kurczaka
- Marchew, seler, kapusta, pieczarki, zielona papryka. Może być cebula i czosnek.
- Sos sojowy, cytryna, kmin rzymski, curry, sól, pieprz, olej, masło
PRZEPIS:
1. Fileta umyłam i obrałam z błon. Pokroiłam w kostkę.
2. Przygotowałam zalewę - sos sojowy (ja miałam grzybowy) połączyłam z sokiem z cytryny, curry i kminem rzymskim. Dodałam pieprz.
3. Zalałam mięso zalewą, odstawiłam.
4. Warzywa umyłam i pokroiłam w słupki. Na patelnię wrzuciłam najpierw najtwardsze - marchew i selera. Podsmażyłam jak frytki, potem dodałam pieczarki, paprykę i kapustę.
5. Przez pewien czas warzywa obsmażałam, potem przykryłam patelnię. Dusiłam jarzyny około 10 minut.
6. Zamarynowane mięso obtoczyłam w mące i rzuciłam na gorący smalec. Momentalnie obrumieniłam i przełożyłam do naczynia żaroodpornego. Posoliłam. Przykryte naczynie wstawiłam do piekarnika, opiekałam przez 20 minut (w środku było przecież surowe) w temperaturze 200 stopni.
7. Gorącego kurczaka (jest aromatyczny, chrupki, ale nie twardy) podałam z warzywami i ryżem.
Było szybko i smacznie - czyli tak, jak ma być, kiedy pani domu jest bardzo zabiegana, a chce wszystkim sprawić przyjemność.
Smacznego:)
Przygotowując kurczaka inspirowałam się kuchnią chińską. Zmodyfikowałam ją jednak i przykroiłam do swoich potrzeb i warunków. Nie używałam woka, ale zwykłą stalową patelnię, nie dusiłam mięsa razem z warzywami, a opiekłam je oddzielnie.
PRODUKTY:
- Duży podwójny filet z kurczaka
- Marchew, seler, kapusta, pieczarki, zielona papryka. Może być cebula i czosnek.
- Sos sojowy, cytryna, kmin rzymski, curry, sól, pieprz, olej, masło
PRZEPIS:
1. Fileta umyłam i obrałam z błon. Pokroiłam w kostkę.
2. Przygotowałam zalewę - sos sojowy (ja miałam grzybowy) połączyłam z sokiem z cytryny, curry i kminem rzymskim. Dodałam pieprz.
3. Zalałam mięso zalewą, odstawiłam.
4. Warzywa umyłam i pokroiłam w słupki. Na patelnię wrzuciłam najpierw najtwardsze - marchew i selera. Podsmażyłam jak frytki, potem dodałam pieczarki, paprykę i kapustę.
5. Przez pewien czas warzywa obsmażałam, potem przykryłam patelnię. Dusiłam jarzyny około 10 minut.
6. Zamarynowane mięso obtoczyłam w mące i rzuciłam na gorący smalec. Momentalnie obrumieniłam i przełożyłam do naczynia żaroodpornego. Posoliłam. Przykryte naczynie wstawiłam do piekarnika, opiekałam przez 20 minut (w środku było przecież surowe) w temperaturze 200 stopni.
7. Gorącego kurczaka (jest aromatyczny, chrupki, ale nie twardy) podałam z warzywami i ryżem.
Było szybko i smacznie - czyli tak, jak ma być, kiedy pani domu jest bardzo zabiegana, a chce wszystkim sprawić przyjemność.
Smacznego:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







